Z Zuzą i Sebastianem zobaczyliśmy się po raz pierwszy na sesji narzeczeńskiej. Była wczesna wiosna, z nieba lał się żar. Biegaliśmy po moich okolicznych łąkach z widokiem na Śnieżkę. Było trochę całowania, trochę puszczania latawców, trochę tarzania się po trawie. Jedno ze zdjęć z tamtej sesji trafiło nawet do rankingu najlepszych zdjęć kwietnia Niezłych Aparatów. Po tamtym spotkaniu nabrałam przekonania, że z Tą parą artystów w dniu ślubu będzie się działo. I nie myliłam się.

Wiecie co? Są takie ślubne tradycje, które niekoniecznie rozumiem. Jedną z nich jest „brama”. Ślub Zuzy i Sebastiana bramę mi odczarował. Odczarowali mi ją Ich znajomi muzycy, którzy zaplanowali dla Nich jedną z najlepszych niespodzianek, jakie widziałam podczas wielu weselnych popołudni. Aby przejść przez bramę falującą kolorowymi wstążkami, Para Młoda musiała zaśpiewać przez megafon „All you need is love”. Dla takich momentów warto później spędzać letnie dni przy Lightroomie.

Co jeszcze zapamiętam z Ich ślubu? Pianino w domu mamy Zuzy, przepiękny kościółek w Żórawinie, szalone tańce w Spichlerzu Galowice, a przede wszystkim ciepło, jakie dało się wyczuć między Parą Młodą a wszystkimi obecnymi. Zuza i Sebastian nie bali się otworzyć przed moim obiektywem, a kadry z Ich wygłupami i śmiesznymi minami są jednymi z moich ulubionych. Oboje wyglądali w tym dniu bosko. Z emocjami na twarzy Im do twarzy!

Suknia Amy Love – Dacar
Kwiaty Decoki
Szkatułka na obrączki Bardzo Ważne Pudło
Makijaż i Fryzura Roma Szafarek
Miejsce Spichlerz Galowice
Oprawa muzyczna Lime

Polub/udostępnij post