Już podczas sesji, w chwili kolejnych naciśnięć na spust migawki byłam pewna, że będę chciała pokazać Wam efekt spotkania z Pauliną i Karolem. Szczęśliwa, uśmiechnięta para, światło do fotografowania idealne, nad Karkonoszami trwający spektakl chmur. Wszystko powyżej moich oczekiwań. Mam nadzieję, że dzięki obejrzeniu tych zdjęć większość z moich par (także tych przyszłych) przekona się do idei sesji narzeczeńskiej. Ba, na taką sesję na luzie możemy spotkać się również po ślubie, bez krępujących ruchy odświętnych sukni i garniturów. Kocham łapać ludzi, takimi jakimi są na co dzień, w zwyczajnych ubraniach, wśród pozornie zwyczajnych okoliczności przyrody. Pozornie, bo czyż te dywany utkane z kwiatów nie są czymś wyjątkowym?

Polub/udostępnij post